Licznik pokazuje, że to już setny tekst ukazujący się w ramach projektu it-filolog.pl, rozpoczętego przed ponad 9 miesiącami. Proponuję przy tej okazji chwilę refleksji i rozważań wokół wyjściowych założeń blogowych: „konwergencja IT, biznesu i humanistyki” – poprzez próbę odpowiedzi na kilka pytań. Czym jest cyfrowy humanizm i jak może się przejawiać? Czy humaniści są potrzebni w cyfrowym świecie, a także czy humanist(yk)a może się obejść bez IT? Kim jest informatyk społeczny, a kim cyfrowy humanista?

Manifest cyfrowego humanizmu

U podstaw cyfrowego humanizmu leży założenie, że wszelkie podejmowane działania, cyfrowe projekty i inicjatywy powinny koncentrować się na końcowym użytkowniku, a „technologie powinny czynić ludzi lepszymi, a nie rozwijać się dla samych siebie” – podkreśla Patrick Meehan, wiceprezes ds. badań w firmie Gartner, wyjaśniając, na czym polega cyfrowy humanizm.

Cyfrowy humanizm zapewnia równowagę, która pozwala zachować dystans do świata zdominowanego przez maszyny oraz koncentrować się na autentycznym pomaganiu ludziom przy użyciu technologii. Jednocześnie warto brać pod uwagę to, że kontrola nie zawsze jest dobrą rzeczą, a nieprzewidywalność stanowi część rzeczywistości. Uznając te reguły za bardzo ważne, firma badawcza  Gartner postanowiła stworzyć swego rodzaju manifest cyfrowego humanizmu (Digital Humanist Manifesto), którego zasady powinni respektować dostawcy technologii.

źródło: Gartner

źródło: Gartner

Wypracowanie takiego kodeksu zachowań i stosowanie się do jego reguł jest tym bardziej istotne teraz, kiedy znacząco wzrasta ryzyko zagrożeń związanych z nadmierną automatyzacją, która może wywierać negatywny wpływ na życie ludzi. Dlatego warto zrównoważyć wszelkie innowacje technologiczne humanistyczną perspektywą. Pozwoli to wydobyć wszystko co najlepsze  z koncepcji internetu rzeczy i cyfrowego biznesu. Technologie mają służyć człowiekowi, musi zostać zachowana równowaga między maszyną a człowiekiem – to przepis na sukces w erze cyfrowej, przekonują analitycy Gartnera.

Czy humanist(yk)a potrzebuje informatyki, a IT humanistyki(ów)?

Grafika Pixabay

Grafika Pixabay

Czy humanist(yk)a może się obejść bez informatyki? – takie m.in. pytanie postawił Mikołaj Sobociński, nauczyciel akademicki z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, występując na „XI Konferencji Informatyka w Edukacji” na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w 2014 r. Dzieląc się spostrzeżeniami z pracy dydaktycznej, uznał, że pytanie wyjściowe należy odwrócić: czy informatyka może się obejść bez humanistyki? dlaczego potrzebujemy zhumanizowanej informatyki i nowoczesnych technologii?

„Technologia powie nam, co i jak, ale humanist(yk)a wyjaśni dlaczego i po co”

W podsumowaniu swojej prezentacji odpowiada: – Bo technologia powie nam, co i jak, ale humanist(yk)a wyjaśni dlaczego i po co. Przykłady: Lego Mindstorms, Scratch, Google Apps, iPad, Moodle, wtyczki itp. My, humaniści musimy zacząć korzystać z nowoczesnych technologii tak samo, jak twórcy i użytkownicy tych narzędzi muszą zacząć słuchać i rozmawiać z humanistami.

Humaniści zbędni w Japonii?

Jak pisała we wrześniu ub. r.  gazeta.pl, japoński rząd wydał (nieobowiązkowe) rozporządzenie nawołujące do likwidacji studiów humanistycznych i społecznych, żeby promować „praktyczną edukację”. Japońskie uniwersytety mają się skupić na kierunkach przyrodniczych i technicznych, co ma napędzić wzrost gospodarczy. 26 z 60 państwowych uniwersytetów potwierdziło zniesienie lub znaczną redukcję takich kursów, a 17 kolejnych przestało rekrutować studentów na kierunki humanistyczne i społeczne – podała japońska gazeta Yomiuri Shimbun.  – To ohydna, antyintelektualna propozycja – protestował jeden z rektorów. Najbardziej prestiżowe uczelnie w kraju (Uniwersytety Tokijski i Kioto) potwierdziły, że nie zlikwidują kierunków humanistycznych i społecznych, a Japońska Rada Nauki wyraziła „głębokie zaniepokojenie potencjalnymi skutkami rządowej dyrektywy”.

wire-rack-1311161_1280

Informatyk społeczny

Zupełnie inne niż w Japonii, oryginalne podejście przyjęła Społeczna Akademia Nauk (niepubliczna uczelnia wyższa z oddziałami w kilku miastach). W 2011 r. zaproponowała nowatorski program kształcenia na kierunku informatyka, adresowany do osób nie posiadających zdolności w zakresie nauk technicznych. Zaproponowano następujące specjalności: informatyka społeczna, technologie społeczeństwa informacyjnego, informatyka finansowo bankowa oraz informatyka w administracji publicznej.

Stworzenie programu informatyki dla humanistów jego twórcy uzasadniali tym, że IT wkracza do wszystkich obszarów działalności człowieka, dotykając najważniejszych dziedzin:

Grafika Pixabay

Grafika Pixabay

– Wszystkie wymienione obszary działalności wymagają dwu rodzajów specjalistów: techników IT odpowiedzialnych za budowanie i konserwację odpowiednich systemów oraz specjalistów potrafiących dobrać odpowiednie narzędzia IT i metody do określonych potrzeb. Specjaliści potrafiący rozmawiać z ludźmi, rozumiejący ich potrzeby i brak doświadczenia w obcowaniu z wyrafinowanymi rozwiązaniami technicznymi – czyli informatycy społeczni. Różnica pomiędzy tymi dwoma zawodami jest mniej więcej taka, jak pomiędzy projektantem wnętrza (stylistą) a wykonawcą (murarzem, tynkarzem czy płytkarzem) – czytamy w folderze informacyjnym Społecznej Akademii Nauk. – My chcemy profesjonalnie kształcić specjalistów w nowym zawodzie informatyka społecznego, zawodzie uwzględniającym oba przedstawione aspekty.

Spojrzenie wstecz i w przyszłość

NW 100Założenia bloga B2B ICT it-filolog.pl przybliżyłem w pierwszym wpisie z września 2015 r. Cofając się jeszcze w czasie, w 2004 r. we wstępniaku na 10-lecie miesięcznika „NetWorld” w setnym numerze pisałem m.in.: „[…] jesteśmy świadkami tworzenia się nowego Internetu, czyli hipersieci w której decydujące znaczenie mają: mobilność, szerokie pasmo, połączenia peer-to-peer oraz tzw. pervasive computing. Bezpośrednio wpływa to na zmianę modeli biznesowych i strategii. Nieustannie ciekawi dalszych kierunków rozwoju technologicznego musimy pamiętać o współzależności działalności gospodarczej i stale doskonalonych systemów sieciowych. Hipersieć radykalnie zmieni biznesowe modele działania, wpłynie na sposoby zarządzania kapitałem ludzkim i strategiami marketingowymi, przekonuje w książce „Digital Capital” Don Tapscott. […] Transformacja trwa, a jej efekty wpływają na wszystkich”.

Dzisiaj transformacja cyfrowa jeszcze bardziej nabiera tempa: IT coraz częściej jest traktowane jako kolejna usługa czy medium (podobnie jak prąd, gaz czy woda), informatyczny krajobraz „zasnuwają” chmury i wypełnia wirtualizacja, analityka danych staje się jednym z podstawowych narzędzi wspomagających prowadzenia biznesu (tutaj niezbędni są badacze danych wydobywający wartościowe informacje z data lakes oraz cyfrowa inteligencja), auta zaczynają jeździć bez kierowców, dynamicznie rozwija się internet rzeczy.

źródło: Wikipedia

źródło: Wikipedia

Dziękuję Czytelnikom it-filolog.pl zaglądającym tu od czasu do czasu i zachęcam do dalszego śledzenia zapisków prowadzonych wedle staropolskiej formuły silva rerum – czerpiąc tematy z obszarów IT, biznesu i humanistyki. Z okazji wpisu #100 specjalne podziękowania dla wszystkich wspierających ten projekt i pomagających przy jego realizacji.


Na koniec jeszcze update dot. big data i futbolowego typowania. Aktualizacja z 11 lipca 2016 r. do wpisu:

Analiza danych: Leicester FC mistrzem Anglii, nasze szanse na Euro 2016

Cóż, wyniki analiz big data okazały się mocno nietrafione, jeżeli chodzi o przewidywanie półfinalistów i zwycięzcy Euro 2016 we Francji. Wypadałoby w tym miejscu rozszerzyć maksymę „pieniądze na boisku nie grają” – o stwierdzenie, że narzędzia analityczne uwzględniające choćby nie wiadomo jak duże zbiory danych (big data) – jak na razie – niewiele pomagają w typowaniu zwycięzców. Pewną satysfakcję pozostawia nieprzewidziany przez Bisnode Big Data Analytics Lab – ćwierćfinałowy sukces polskiej reprezentacji. I na tym właśnie polega piękno futbolu!

 

Napisane przez Stefan Kaczmarek